- Hej.
- Hej. Będziesz siedzieć pod drzewem, czy wstaniesz i przywitasz się jak trzeba?
- Jasne...
Poderwałem się z ziemi i wyciągnąłem rękę. Uścisnęła ją krótko, po czym otarła rękę o spodnie. Mam nadzieję, że to tylko odruch.
- Jestem Jack Frost...
- Wiem.
Powiedziała to najbardziej pogardliwie jak się dało. Chyba jednak to nie był odruch...
- Jeden z tych "Strażników marzeń", tak? Strażnicy. W którym momencie oni czegokolwiek bronili, hm?! Niby kiedy? Zawsze byli czymś zajęci... nigdy nie poznali dzieci. Za to Pitch... on interesował się nimi. Wie tyle o małych, że zawstydziłby z łatwością wszystkich tych nudziarzy.
- Uch... jasne. To ten... widziałem film. Scenariusz to twoje dzieło, czy twojej siostry?
- Nie mam siostry. Tak, to mój scenariusz.
- Aha... skąd pomysł na Annę?
- A tak jakoś... Jamie w twoim filmie to przypadek?
- Nie, wszystko wydarzyło się naprawdę. Ale... po co tepnęłaś tutaj się?
Chyba nie zrozumiała. Kurde, znowu gadam... brak mi określenia. Na szczęście nie jak Yoda. W ogóle by mnie nie zrozumieli.
- W sensie po co się przeteleportowałam?
- No. Jakoś tak... więc...?
- Cóż... w jednym, bardzo ważnym celu... zaczekaj chwilę...
Wyciągnęła rękę. Trzymała coś w niej... coś jak długopis... nacisnęła końcówkę i nagle było oślepiające, białe światło. No izemdlałem straciłem przytomność.
___________________________________________________
Obudziłem się pod tym samym drzewem. Nachylała się nade mną jakaś dziwna platynka. Włosy miała zaczesane w warkocz. Ubrana była w jeansy i jasnoturkusową bluzkę z kotkiem. W zasadzie ok, ale jest -20°C. Jak ona może nosić takie ubranie, gdy jest tak zimno?! I kim ona w ogóle jest? I... gdzie mój patyk...??
- K-kim jesteś?
- Znasz mnie przecież.
Osłupiałem. Ja ją znam?! Od kiedy? Czy ja o czymś nie... ok, pytanie retoryczne. Patrzyła mi prosto w oczy. Nadzieja na jej twarzy powoli ustępowała miejsca triumfowi. Była wyraźnie happy. Ale dlaczego? I gdzie mój patyk?!
- Ja... skąd. Nie znam cię i ty...
- Jesteś pewien? - zmarszczyła brwi - tak całkowicie?
Skinąłem głową. Zaśmiała się. Świdrowała mnie swoimi błękitnymi oczami. Niemal się utopiłem. Kim ona jest?! A moja laska?!
- Nikim ważnym. Nie twój interes. A swojego pokręconego badyla nie dostaniesz. Po moim trupie.
- To się da załatwić.
- Nie odważysz się.
Bezczelnie wyszczerzyła zęby tuż przed moją twarzą. Tak chętnie bym ją walnął... gdyby była facetem.
- Dziewczyn nie biję.
- Tchórz.
Patrzyłem na nią z czystym gniewem, ale nie wywarło to na niej większego wrażenia. Przeciwnie, znowu się zaśmiała.
- Przypominasz mi kota, który próbuje złapać coś, co nie leży w zasięgu jego łap. Wścieka się. Jak ty.
- Wiesz, widziałem kiedyś równie interesujące widowisko. Kot bawił się myszą, żeby potem ją zjeść. Nie wyszło mu. Mysz uciekła. Ja też mogę się zwinąć.
- Nie możesz.
Uśmiechnęła się w taki dość... okrutny sposób. Nagle poczułem ucisk wokół nadgarstków. Szarpnąłem ręką i stwierdziłem, że jestem przyczepiony do czegoś. Uniosłem prawe ramię i zobaczyłem lodową obręcz, od której odchodził łańcuch. Mam powody aby podejrzewać, że drugi nadgarstek jest w takim samym stanie. Najprawdopobniej byłem przyczepiony do drzewa.
- Teraz tu sobie poczekasz...
Wstała. Za jej plecami pojawił się Pitch. Nagle zniknęli. To może oznaczać tylko jedno.
Mam kłopoty.
___________________________________________________
Hej.
Pierwszy rozdział zakończony. Spokojnie, nie będą pojawiać się codziennie :)
Napiszcie mi, co sądzicie :) jeśli macie coś do skrytykowania - śmiało! Jestem początkująca, więc chętnie ją przyjmę :)
Branoc!
Albo
Pa! :)
- Cóż... w jednym, bardzo ważnym celu... zaczekaj chwilę...
Wyciągnęła rękę. Trzymała coś w niej... coś jak długopis... nacisnęła końcówkę i nagle było oślepiające, białe światło. No i
___________________________________________________
Obudziłem się pod tym samym drzewem. Nachylała się nade mną jakaś dziwna platynka. Włosy miała zaczesane w warkocz. Ubrana była w jeansy i jasnoturkusową bluzkę z kotkiem. W zasadzie ok, ale jest -20°C. Jak ona może nosić takie ubranie, gdy jest tak zimno?! I kim ona w ogóle jest? I... gdzie mój patyk...??
- K-kim jesteś?
- Znasz mnie przecież.
Osłupiałem. Ja ją znam?! Od kiedy? Czy ja o czymś nie... ok, pytanie retoryczne. Patrzyła mi prosto w oczy. Nadzieja na jej twarzy powoli ustępowała miejsca triumfowi. Była wyraźnie happy. Ale dlaczego? I gdzie mój patyk?!
- Ja... skąd. Nie znam cię i ty...
- Jesteś pewien? - zmarszczyła brwi - tak całkowicie?
Skinąłem głową. Zaśmiała się. Świdrowała mnie swoimi błękitnymi oczami. Niemal się utopiłem. Kim ona jest?! A moja laska?!
- Nikim ważnym. Nie twój interes. A swojego pokręconego badyla nie dostaniesz. Po moim trupie.
- To się da załatwić.
- Nie odważysz się.
Bezczelnie wyszczerzyła zęby tuż przed moją twarzą. Tak chętnie bym ją walnął... gdyby była facetem.
- Dziewczyn nie biję.
- Tchórz.
Patrzyłem na nią z czystym gniewem, ale nie wywarło to na niej większego wrażenia. Przeciwnie, znowu się zaśmiała.
- Przypominasz mi kota, który próbuje złapać coś, co nie leży w zasięgu jego łap. Wścieka się. Jak ty.
- Wiesz, widziałem kiedyś równie interesujące widowisko. Kot bawił się myszą, żeby potem ją zjeść. Nie wyszło mu. Mysz uciekła. Ja też mogę się zwinąć.
- Nie możesz.
Uśmiechnęła się w taki dość... okrutny sposób. Nagle poczułem ucisk wokół nadgarstków. Szarpnąłem ręką i stwierdziłem, że jestem przyczepiony do czegoś. Uniosłem prawe ramię i zobaczyłem lodową obręcz, od której odchodził łańcuch. Mam powody aby podejrzewać, że drugi nadgarstek jest w takim samym stanie. Najprawdopobniej byłem przyczepiony do drzewa.
- Teraz tu sobie poczekasz...
Wstała. Za jej plecami pojawił się Pitch. Nagle zniknęli. To może oznaczać tylko jedno.
Mam kłopoty.
___________________________________________________
Hej.
Pierwszy rozdział zakończony. Spokojnie, nie będą pojawiać się codziennie :)
Napiszcie mi, co sądzicie :) jeśli macie coś do skrytykowania - śmiało! Jestem początkująca, więc chętnie ją przyjmę :)
Branoc!
Albo
Pa! :)
Huem.... no, mi tam wszystko pasuje xD
OdpowiedzUsuńRozdział super XD
Dzięki :) niedługo pojawi się kolejny :)
UsuńŁo cie panie!
OdpowiedzUsuńTo to jest to ten długopis, co w "Facetach w Czerni" długopis, tak?
Rozdział ... taki no... wooow
gdyby był przycisk "Lubię to!" lubiłabym to XD
Weny! ~Snowmoon
No tak, coś w tym stylu :)
UsuńWiem, ciężko znaleźć określenie... :/
Co do "Lubię to!" mam takie same wrażenia przy Twoich rozdziałach :D
Dzięki za wenę :)